Różności totalne…

10 05 2008

Parę rzeczy, które mi przyszły do głowy w ostatnim czasie. Spisane w jednym wpisie.

Okulary przeciwsłoneczne.

Ludzie! Czy wy nie potraficie zdejmować okularów przeciwsłonecznych, jak z kimś rozmawiacie twarzą w twarz? To jest strasznie irytujące i rozpraszające. Jak wiadomo człowiek rozmawia z drugim człowiekiem, przy okazji patrząc się nawzajem w oczy. To ułatwia kontakt i sprawia, że czujemy, iż dana osoba naprawdę słucha tego, co do niej mówimy. Spróbujcie tego samego, w trakcie rozmowy z kimś, kto ma na nosie okulary przeciwsłoneczne. Po prostu się nie da. Przynajmniej ja tak nie mogę. Nie widać, gdzie dana osoba patrzy. Jak patrzy. Strasznie to frapujące.

Głośni ludzie.

Ostatnio miałem (nie)przyjemność spotkać koleżankę z byłej klasy, która jak dla mnie była wręcz kwintesencją osób z ADHD. Głośne, wszędobylskie i trudno się tego pozbyć. Więc spotkałem ją w przychodni. Niestety. Od razu zaczęła mnie zaczepiać i bardzo głośno mówić(nie ważne o czym). Ja należę do tych, co cenią ciszę i spokój. Do tego jestem introwertykiem i ciężko mi z ludźmi dookoła. A tu wystarczy pojedyncza jednostka, aby mnie doprowadzić do szału. Na szczęście wystarczyło zgrabnie poprowadzić rozmowę(udawanie głupka itp.) i udało mi się szybko natręta pozbyć.

Hałas na ulicy.

Jakiś czas temu szedłem z kumplem ulicą(no, po chodniku) w celu załatwienia Bardzo-Ważnych-Spraw. Akurat one nie są tutaj ważne. Ważne jest to, że dopiero teraz zwróciłem uwagę na hałas uliczny. Jak bardzo jest on dokuczliwy. Nie mieszkam w jakimś dużym mieście, ot 50-ciotysięczna wioska na Podkarpaciu. Ale hałas uliczny jest straszną rzeczą. Te ciągłe szumy, wibracje i inne tym podobne atrakcje sprawiają, ze mam ochotę wyciągnąć tę bazookę z kieszonki i rozjebać te wszystkie samochody w drobny mak. Chuj z tym, że przy okazji zabiłbym wiele osób i narobiłbym o wiele większego hałasu/bałaganu niż jest obecnie. Ale zawsze po tym wszystkim nastałaby błoga cisza…




Matura, kurwa mać… Część 3

7 05 2008

Wczoraj miałem drugi dzień matur… Nie chciało mi się napisać o tym - wolałem się przespać kilka godzin.

Za to dziś nadrabiam zaległości.

Wczoraj pisałem maturę z języka angielskiego. Powiem to wprost - była tragicznie prosta(poziom podstawowy). Nawet nie musiałem się specjalnie wysilać, aby rozwiązać wszystkie zadania w jakąś godzinę. Inny to by się chwalił, ja to tylko mówię. ;)

Ciąg dalszy maturalnych perypetii - po biologii. W poniedziałek, 12 maja. :)




Matura, kurwa mać… Część 2

5 05 2008

I jak obiecywałem - kolejny wpis po pierwszym dniu matur.

Matura z polskiego. Dość ciężka nie powiem, ale nie jakoś zaskakująco trudna.

Tematy(cytuję z głowy, bo nie chce mi się dokładnie sprawdzać jakie to tematy były) do tworzenia własnego tekstu:

Porównaj wiersze(Mickewicza i Tego-Drugiego-Którego-Nazwiska-Nie-Pamiętam Kazimierza Przerwy-Tetmajera) o stosunkach między młodymi, a starymi(oczywiście oba wiersze podane). Odpada - nigdy nie trawiłem poezji…

Opisz i zinterpretuj sen Panny Izabeli z “Lalki”. Do tego jaki ma to związek z Wokulskim i ojcem Izabeli. I podany fragment. Pisałem na ten temat. Nie mogłem wymyślić, co napisać przez jakieś 15 minut. W końcu jakoś mi się udało wylać około dwie i pół strony wody.

A w części “rozumienie tekstu pisanego” był artykuł z Rzepy o blogach i możliwościach ich wykorzystania przez dziennikarzy. Tekst prosty. Ale pytania były pojebane nie do końca łatwe.

To tyle ode mnie na dziś. Kolejna część - jutro, po angielskim.




Matura, kurwa mać… Część 1

3 05 2008

No tak… Za dwa dni(to jest 5 maja) rozpocznie się cykl maturalny. W tym roku obejmie także mnie. I jak to zwykle ze mną bywa - za chuja nie mogę się wziąć(a nie “wziąść”, jak to niektóre kaleki piszą/mówią) do nauki. Nawet sobie sprawy ludzie nie zdajecie, jak bardzo mi się nie chce…

Dalszy ciąg relacji będzie po pierwszym dniu matur.




Boskie…

30 04 2008

Sam tytuł wpisu wystarczy…

Desert Sessions - Crawl Home




Kawa, a rodzaj ludzki…

28 04 2008

Widzieliście ostatnio reklamę Pewnej Kawy? Nazwy nie podam, bo nie chcę siać kryptoreklamy. Za to zdziwiła mnie pewna jej odmiana - Fluid. Że niby w płynie jest, wystarczy dodać tylko ciepłej wody i od razu mamy kawkę jak marzenie. I że to idzie w parze z nowoczesnością i takie tam…

Tak sobie teraz myślę - czy naprawdę ludzie są AŻ tak leniwi, że już nie potrafią sobie normalnej kawy zrobić, choćby tą rozpuszczalną, czy nawet te popularne ostatnio mieszanki 3 w 1.

A może to po prostu wina amerykanieckiego narodu, przecież oni sobie upraszczają życie do maksimum. Żeby nie chodzić to przecież Segway’a mają! Przecież ich nogi nie będą wkrótce w stanie przenosić tych setek kilogramów wchłoniętych McShitów.

Kiedyś, aby zrobić sobie kawę, to trzeba było samemu zebrać nasiona kawowca, a następnie siedząc na drewnianym pieńku i odganiając kijem wilki, rozbijać własnoręcznie wyrzeźbionym kamieniem owe nasiona na jakimś głazie.

I tak mnie ciekawi - kiedy dojdziemy do etapu, że wreszcie maszyny będą za nas chodzić(ba, no już chodzą, sam przecież napisałem to wyżej!), pisać, oddychać, jeść. Może jeszcze znajdzie się taka, co zacznie za nas myśleć? A nas ludzi zamieni w te baterie z matrixa. Brrr…




Szkoła, szkoła i po szkole…

25 04 2008

Tak, właśnie nadszedł ten czas, kiedy szkoła średnia się kończy. W ogóle kończy sie jeden etap w życiu, a zaczyna kolejny - pora wejść w dorosłe życie. I w te wszystkie problemy całe. Wydawało mi się, że to wszystko jest odległe, jeszcze przede mną, a tu (_!_). Stoję przed wielkimi drzwiami, a one tylko czekają, aż nacisnę klamkę i przejdę na drugą stronę..

Co prawda muszę jeszcze zdać maturę, więc jeszcze tylko jedne ostatnie spięcie pośladków i potem pora znaleźć wreszcie pracę. A - i jeszcze gdzieś dalej sie kształcić - nie chcę iść do woja, a mam kategorię A. Duh…




There is no spoon…

17 04 2008

Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest, że łyżeczka, którą wsadzamy do cukiernicy, po jakimś czasie zostaje ona(łyżeczka) oblepiona cukrem?

Ostatnio dużo nad tym myślałem i chyba znalazłem przyczynę tego stanu rzeczy - otóż jak wsypujemy cukier do gorącej herbaty/kawy, to po wsypaniu cukru trzymamy chwilę(bardzo krótką, ale jednak) tę łyżkę nad kubkiem/szklanką. A że zawarty tam płyn jest gorący, to wiadomo, że para wodna unosi się do góry(ciepłe unosi się w górę, zimne opada w dół).

Tym samym para wodna, dzięki przyciąganiu międzycząsteczkowemu przylega do powierzchni łyżeczki. I zanim owa para zdąży w ogóle wyparować, to my wsadzamy wilgotną część łyżki z powrotem do cukiernicy. Tam woda delikatnie rozpuszcza kryształki cukru, a ten przylega do łyżeczki.

I już sobie obmyśliłem plan, dzięki któremu mogę zbić majątek - wynaleźć taki materiał, z którego można wytworzyć łyżeczki do wsypywania cukru, ale jednocześnie nie będą przywierać do niej(łyżeczki z tego materiału) cząsteczki wody.

Genialny jestem, co? :)




No fucking way!

16 04 2008

Ostatnio zagrzałem trochę czasu na stronie 20q.net. Dzisiaj postanowiłem wreszcie zabawić trochę w angielskiej części strony. A konkretnie to w 200 Movies. Fajnie. Wymyśliłem tytuł filmu i wiecie co? Ta pieprzona strona zgadła, co to za film już przy 18 pytaniu! Jak? Otóż(czytać od dołu!)…

Q18. I am guessing that you were thinking of Fight Club?
Right, Wrong, Close


17. Does it end abruptly? No.
16. Has it won an Oscar? No.
15. Was it produced in the last ten years? Yes.
14. Did it keep you on the edge of your seat? Yes.
13. Would teenagers love it? Irrelevant.
12. Does it have a surprising plot twist? Yes.
11. Was it popular in the ’70s? No.
Is it considered an epic? Unknown.
10. Is it popular with a younger audience? Sometimes.
9. Is it based on a book? Yes.
8. Is it a drama? Probably.
7. Does it have a famous cast? Yes.
6. Is it a Kung Fu movie? No.
5. Was it popular in the ’90s? Yes.
4. Is it a classic? Sometimes.
3. Is it a horror film? No.
Does it involve the supernatural? Unknown.
2. Is it set in America? Yes.
1. Is it violent? Yes.

OJP? :)

Oczywiście wybrałem Right, że prawidłowo. I dostałem odpowiedzi zwrotne…

You are Fight Club. Jestem Fight Clubem? Miło. :)

Does it involve the supernatural? 20Q was taught by other players that the answer is No. Nie wiem, jak dla mnie Jack jest “supernatural” ;)

Is it a classic? You said Sometimes, 20Q was taught by other players that the answer is No. Jaja? Dla mnie FC jest 100% klasykiem! Po prawie 10 latach…

Is it a drama? You said Probably, 20Q was taught by other players that the answer is No. No jak to nie? Odpowiedziałem prawdopodobnie, bo to jest taka mieszanka gatunkowa i ciężko ten film pod coś podciągnąć. Dramat też tam jest, do cholery!

Is it considered an epic? 20Q was taught by other players that the answer is No. Epicki. Dla mnie. Kropka :)

Would teenagers love it? You said Irrelevant, 20Q was taught by other players that the answer is Yes. Nieistotny, fakt. Dzisiejsza młodzież woli darmowe porno w necie i piwko tuż przy klawiaturze. Smacznego :)




EMOcjonalne podejście…

16 04 2008

Zapewne wielu z was miało okazje zetknąć się z dziwnym zjawiskiem zwanym emo. Emo styl, ubrania, muzyka… Wicie rozumicie - oni mają cholernie dziwne podejście do życia. Narzekają, że “nikt mnie nie rozumie”, “chcę się zabić, bo nikt mnie nie rozumie”… i tak dalej i tym podobne. Mają bardzo dziwne opisy na gg - “Idem siem rzucic z mostu // Jutro imprezka u Ani…”.

WTF? Czy ta Ania, to Lord Lucyfer sam w sobie? Ten Belzebub, który szuka Kostki Przeznaczenia(obejrzyjcie Tenacious D in Pick of Destiny - zrozumiecie)?

W każdym bądź razie za samo bycie(bycie albo nie bycie, w cudzym odbycie?) już dawno powinni zostać wysłani… Nie, nie do piekła, bo rogacze mieli by z nimi, nomen omen, krzyż pański. Przydałoby się wymyślić jakieś inne, jeszcze gorsze miejsce dla tej chorej bandy. Czekam na sugestie.

W każdym bądź razie sam ich wygląd i zachowanie przyprawia mnie o mdłości. Poza tym, z tego co udało mi się dowiedzieć z “różnych źródeł”, emo to jedyna grupa, która łączy hiphopowców i metali. Oczywiście łączy ich ideologia - jak można wyglądać jak jakaś niedogolona cipa(tak, chodzi mi o emo). Litości! Jak można mieć włosy, które zasłaniają pół ryja! Do tego zestaw żyletek w pudełku po zapałkach, w kieszonce. I to tylko po to, aby nacinać sobie skórę, bo to fajnie, kurwa, wygląda! Łał…

Zatem już widzicie - nienawidzę całego tego zjawiska. Swoją drogą “oni” twierdzą, że to taki andergrałnd i w ogóle. Weźcie mi wytłumaczcie - jak undergroundowa subkultura może być aż tak rozpowszechniona na świecie? Zabijają samych siebie od środka(złoty środek?). I jak można wyglądać tak strasznie stereotypowo? Bo stereotypy rzadko kiedy są prawdziwe, ale o emo to prawda do kwadratu.

Mam taką głośną nadzieję, że ten “gatunek” umrze/wyginie/zdechnie jak najszybciej.

Hitler jest emo. ;)