Książki + komar…
Wczoraj przyszły do mnie zamówione książki(niektórzy się pytają – po co ci? ja mówię – do czytania). Trzy grube tomiska do przeczytania w jedną noc.
Zestaw jest następujący:
- Stephen King – “Lśnienie”
- Stephen King – “Desperacja”
- Chuck Palahniuk – “Rozbitek”
Od razu przeczytałem “Rozbitka”. Głównie dlatego, że to najcieńsza książka w zestawie.
Ale także dlatego, że postanowiłem dzieła mistrza zostawić na sam koniec. W końcu “Lśnienie” to klasyka, którą trzeba mieć i znać. Wziąłem się za “Rozbitka” także dlatego, że Chuck Palahniuk jest autorem książki “Fight Club”, a jak wiadomo uwielbiam ekranizację tej książki w reżyserii Davida Finchera(to dlaczego nie kupiłem książki FC? – tak, o).
A “Rozbitek” jest świetny. Już na samym początku wiadomo, że główny bohater powieści zginie. Tak, to nie spojler – nawet strony odliczają do zera, rozdziały również. Naprawdę polecam. Moja ocena to 8/10.
A reszta książek? Hm… Myślę, że zacznę dzisiaj czytać “Lśnienie”. Wszakże widziałem film z genialną rola Jacka Nicholsona. Dlatego wolę poznać całą tą historie od nowa, bardziej szczegółowo. A “Desperacja” na koniec.
PS. Nie mogłem dzisiaj zasnąć. Jestem uberultymatywnie wkurwiony na pewnego komara, który mi napierdalał skrzydełkami(znaczy się – bzyczał) nad uchem całą noc. A chciałem spać odkryty(kołdra, to wiadomo), bo gorąco w chuj, to ten mały skurwiel zaczął mnie ciąć gdzie popadnie. Wstawałem ze trzy razy w nocy z zamiarem zamordowania tego skurwysyna za pomoca kapcia, a następnie położyć sie i wreszcie zasnąć. Niestety problem polegał na tym, że jak zapalałem światło, aby tego fiutka(komara, znaczy się!) dojrzeć, to nic nie widziałem, bo światło raziło mnie w oczy. I tak frustracja się kumulowała. W końcu przykryty po uszy(i zlany potem od ciepła) jakoś zasnąłem około piątej rano(książkę czytałem do równo 23.59). Wstałem po dziewiątej. Wypiłem dwie szklanki soku pomarańczowego Caprio i zjadłem dwie czekoladki(bo tylko tyle zostało z bombonierki) Milka, które były w kształcie serca i miały smak orzechów laskowych. Swędzi mnie kostka od palca wskazującego prawej ręki, miejsce-tuż-przy-paznokciu na palcu środkowym lewej ręki, miejsce tuż pod lewą łopatką i prawy posladek. 4:0 dla komara. Jak nic wezmę jakieś prześcieradło i kilka desek i zrobią sobie klatkę, która w czasie mojego snu nie dopuści do mnie żadnego robaczanego ścierwa…
Loading...
Nawet mi nie mów o tych komarach i muszkach, bo też zawału dostaję. Już jestem pogryziona. Też zawsze chcę sie odkryć bo jest gorąco, a tu nie można. Potwierdzam, że jest to niesamowicie denerwujące i że nie można spać czasami do rana!
irethh - lipiec 29, 2008 at 11:13 pm