Wyniki matury plus kilka spraw sercowych…

1 07 2008

Pierwej wyniki zdanej(tak tak!) pisemnej matury:

  • język polski - 61%
  • język angielski - 90%
  • biologia -34% (ekhm…)

Jak widać poszło mi całkiem nieźle(choć pojęcie “całkiem” jest względne…). 5 procent mniej i bym nie zdał biologii. No, ale liczy się efekt.

Teraz pora na sprawy sercowe.

Jak zapewne wiecie, jakiś czas temu opowiedziałem bajkę. Która poniekąd była dość mocno powiązana z rzeczywistością. I powiem jedno - Ktoś baardzo się zawiódł na Pewnej Osobie, oj bardzo…

Na szczęście Ktoś jakiś czas temu odnalazł kogoś, kto mu się naprawde spodobał. Podobno z wzajemnością. Ktoś poczuł bardzo mocne uczucie do tej Osoby i pratycznie cały czas myśli o tej Osobie. Bo ta Osoba jest nieziemsko piękna, inteligentna, z poczuciem humoru, wrażliwa, miła i kochana. Po prostu cudo. Do tego z rudymi włosami, co Ktoś wręcz uwielbia. Niestety Ktoś boi się. Boi się spotkać z tą Osobą. Boi się, że całe jego wyidealizowane wyobrażenie o Osobie legnie w gruzach i znowu Ktoś poczuje się samotny, opuszczony i pusty… Ale jego serce bije i za każdym razem, gdy nawiązuje kontakt z Osobą, owe serce zaczyna bić mocniej. Ktoś odczuwa te przyjemne “motyle” w brzuchu… I chce je odczuwać jak najczęściej…





Matura, kurwa mać… Część 4 i ostatnia…

12 05 2008

No, dzisiaj miałem ostatni dzień matur pisemnych. Konkretnie to biologia. Była trudniejsza niż myślałem, że będzie. Cóż… Mówi sie trudno i jedzie się dalej.

Teraz czeka na mnie matura ustna z polskiego i angielskiego. Trzeba się wziąć do nauki znowu…

A! Właśnie! Odnośnie tytułu wpisu - to był ostatni wpis maturalny. Nie mam zamiaru dalej tego ciągnąć. Zbyt nudne sie to robi. ;)





Matura, kurwa mać… Część 3

7 05 2008

Wczoraj miałem drugi dzień matur… Nie chciało mi się napisać o tym - wolałem się przespać kilka godzin.

Za to dziś nadrabiam zaległości.

Wczoraj pisałem maturę z języka angielskiego. Powiem to wprost - była tragicznie prosta(poziom podstawowy). Nawet nie musiałem się specjalnie wysilać, aby rozwiązać wszystkie zadania w jakąś godzinę. Inny to by się chwalił, ja to tylko mówię. ;)

Ciąg dalszy maturalnych perypetii - po biologii. W poniedziałek, 12 maja. :)





Matura, kurwa mać… Część 2

5 05 2008

I jak obiecywałem - kolejny wpis po pierwszym dniu matur.

Matura z polskiego. Dość ciężka nie powiem, ale nie jakoś zaskakująco trudna.

Tematy(cytuję z głowy, bo nie chce mi się dokładnie sprawdzać jakie to tematy były) do tworzenia własnego tekstu:

Porównaj wiersze(Mickewicza i Tego-Drugiego-Którego-Nazwiska-Nie-Pamiętam Kazimierza Przerwy-Tetmajera) o stosunkach między młodymi, a starymi(oczywiście oba wiersze podane). Odpada - nigdy nie trawiłem poezji…

Opisz i zinterpretuj sen Panny Izabeli z “Lalki”. Do tego jaki ma to związek z Wokulskim i ojcem Izabeli. I podany fragment. Pisałem na ten temat. Nie mogłem wymyślić, co napisać przez jakieś 15 minut. W końcu jakoś mi się udało wylać około dwie i pół strony wody.

A w części “rozumienie tekstu pisanego” był artykuł z Rzepy o blogach i możliwościach ich wykorzystania przez dziennikarzy. Tekst prosty. Ale pytania były pojebane nie do końca łatwe.

To tyle ode mnie na dziś. Kolejna część - jutro, po angielskim.





Matura, kurwa mać… Część 1

3 05 2008

No tak… Za dwa dni(to jest 5 maja) rozpocznie się cykl maturalny. W tym roku obejmie także mnie. I jak to zwykle ze mną bywa - za chuja nie mogę się wziąć(a nie “wziąść”, jak to niektóre kaleki piszą/mówią) do nauki. Nawet sobie sprawy ludzie nie zdajecie, jak bardzo mi się nie chce…

Dalszy ciąg relacji będzie po pierwszym dniu matur.





W mordę!

14 04 2008

W mordę! Dawno tutaj nie pisałem, oj dawno. Postanowiłem wreszcie nadrobić zaległości w związku z dłuższym niż zwykle przesiadywaniem przy kompie. A że ostatnio zdarza mi się rzadziej grać niż buszować po Internecie, to w ramach ogólnego strajku przeciw nudzie postanowiłem ponownie tutaj pisać. Trochę się zamotałem, wiem. :)

Co się zmieniło przez te 4 miechy? Niewiele - wciąż chodzę do technikum, matura przede mną(a nadal nie chce mi się cholernie wziąć za naukę…), egzamin zawodowy również.

Wreszcie po ponad roku zrobiłem format dysku, bo moja Winda zaczynała chodzić tragicznie wolno. Niestety w związku z tym utraciłem WSZYSTKIE pliki z folderu Moje dokumenty. Były co prawda na innej partycji, ale po reinstalce systemu za cholerę nie mogłem się dobrać do zawartości folderu, gdzie był cały shit z Moich dokumentów. Trudno - 4GB poszło się jebać(bo usunąć tego folderu nie mogłem - więc format d:\[wcześniej oczywiście zabezpieczyłem inne pliki z tej partycji]). Pocieszam sie tym, że wreszcie Winda IksPe normalnie mi działa.

Z gier nie kupiłem nic, za wyjątkiem tego, co było w CD-Action.

Jeśli o kobiety chodzi… Panowie! Wiosssna! Ciepło! Dziewczyny maja coraz mniej na sobie(te puszyste niestety też…)! Żyć nie umierać! :D

Aha - kupiłem tego Battlefielda w końcu. Świetna gra. Tyle mogę powiedzieć.