EMOcjonalne podejście…


Zapewne wielu z was miało okazje zetknąć się z dziwnym zjawiskiem zwanym emo. Emo styl, ubrania, muzyka… Wicie rozumicie – oni mają cholernie dziwne podejście do życia. Narzekają, że „nikt mnie nie rozumie”, „chcę się zabić, bo nikt mnie nie rozumie”… i tak dalej i tym podobne. Mają bardzo dziwne opisy na gg – „Idem siem rzucic z mostu // Jutro imprezka u Ani…”.

WTF? Czy ta Ania, to Lord Lucyfer sam w sobie? Ten Belzebub, który szuka Kostki Przeznaczenia(obejrzyjcie Tenacious D in Pick of Destiny – zrozumiecie)?

W każdym bądź razie za samo bycie(bycie albo nie bycie, w cudzym odbycie?) już dawno powinni zostać wysłani… Nie, nie do piekła, bo rogacze mieli by z nimi, nomen omen, krzyż pański. Przydałoby się wymyślić jakieś inne, jeszcze gorsze miejsce dla tej chorej bandy. Czekam na sugestie.

W każdym bądź razie sam ich wygląd i zachowanie przyprawia mnie o mdłości. Poza tym, z tego co udało mi się dowiedzieć z „różnych źródeł”, emo to jedyna grupa, która łączy hiphopowców i metali. Oczywiście łączy ich ideologia – jak można wyglądać jak jakaś niedogolona cipa(tak, chodzi mi o emo). Litości! Jak można mieć włosy, które zasłaniają pół ryja! Do tego zestaw żyletek w pudełku po zapałkach, w kieszonce. I to tylko po to, aby nacinać sobie skórę, bo to fajnie, kurwa, wygląda! Łał…

Zatem już widzicie – nienawidzę całego tego zjawiska. Swoją drogą „oni” twierdzą, że to taki andergrałnd i w ogóle. Weźcie mi wytłumaczcie – jak undergroundowa subkultura może być aż tak rozpowszechniona na świecie? Zabijają samych siebie od środka(złoty środek?). I jak można wyglądać tak strasznie stereotypowo? Bo stereotypy rzadko kiedy są prawdziwe, ale o emo to prawda do kwadratu.

Mam taką głośną nadzieję, że ten „gatunek” umrze/wyginie/zdechnie jak najszybciej.

Hitler jest emo. 😉

Reklamy