Matura, kurwa mać… Część 3


Wczoraj miałem drugi dzień matur… Nie chciało mi się napisać o tym – wolałem się przespać kilka godzin.

Za to dziś nadrabiam zaległości.

Wczoraj pisałem maturę z języka angielskiego. Powiem to wprost – była tragicznie prosta(poziom podstawowy). Nawet nie musiałem się specjalnie wysilać, aby rozwiązać wszystkie zadania w jakąś godzinę. Inny to by się chwalił, ja to tylko mówię. 😉

Ciąg dalszy maturalnych perypetii – po biologii. W poniedziałek, 12 maja. 🙂

Reklamy