Przychodnie…


Bardzo rzadko muszę odwiedzać lekarza. Średnio raz do roku.

Dzisiaj musiałem doktorka odwiedzić w celu wypisania mi zaświadczenia, że mogę się uczyć informatyki i takie tam bzdety, a ważne to po to, bo inaczej nie dostałbym się tam, gdzie chcę.

Kontynuując wątek – przyszedłem gdzie miałem przyjść(oczywiście wcześniej się zarejestrowałem) i siadam grzecznie pytając, kto ostatni. Pani? Ok. Osób było z góra trzy(ze mną włącznie).

I czekam i czekam. Ktoś wychodzi, doktor zaprasza następną osobę, ale co to? Ta baba, co miała być ostatnia przede mną wepchała się na chama, bo „chcę tylko chwileczkę, bo recepta…”. Gościu, co miał wejść kulturalnie panią przepuścił i siadł czekając dalej. Mnie i tak to mało obchodzi, bo i tak byłem ostatni.

W międzyczasie dochodzi ktoś jeszcze i jeszcze ktoś. No, po mnie doktor będzie miał dwie osoby jeszcze.

Pani „recepta” wyszła, pan który był przede mną wszedł do gabinetu i tak czekam dalej, ciesząc się, że za chwilę kolej na mnie.

Przy okazji doszła jeszcze jakaś pani po 50, bodajże.

I tak czekam i czekam…

Uff – drzwi się otwierają i już już mam zamiar podnieść pośladki, aby ruszyć do drzwi gabinetu, a tu chuj – baba po 50, co przyszła dosłownie przed chwileczką, też chce na chwileczkę, bo recepta.

Opieram się o oparcie krzesła lekko poirytowany, ale jedną puścić mogłem, niech ma, babisko.

Czekam i czekam…

Drzwi się otwierają, więc ponownie włączam sekwencję „dupa w troki i do drzwi”.

I… Tak, zgadliście – kolejna baba się wpierdala przede mnie, bo ona chce tylko chwileczkę o coś spytać.

Chwilka trwała z jakieś 10 minut. Z zegarkiem w ręku.

I tak sobie pomyślałem – jak ktoś mi się jeszcze wpierdoli w kolejkę, to go opierdolę na całe gardło, mimo tego, że jestem młodszy, a osoba, na którą drę ryja, jest jakieś dwa razy ode mnie starsza.

I całe szczęście, że do owego wydarcia nie doszło. Baba wyszła, ja zgrabnie wchodzę, a dostrzegam kątem oka, że komuś też się spieszy. Chuj ci w dupę – miałeś czas, mogłeś przyjść wcześniej.

To mnie strasznie wkurwia – zachowanie ludzi. W sklepach jakoś jeszcze idzie wytrzymać, ale w przychodni zawsze im się wyłącza jakieś zabezpieczenie przed schamieniem.

Po to kurwa kolejka jest, aby jej przestrzegać!

Advertisements

One comment on “Przychodnie…

  1. moanre pisze:

    Rzeczywistość polskich przychodni. Ja to będę przeżywać w poniedziałek i na samą myśl mam dość wszystkiego.

Możliwość komentowania jest wyłączona.