Another year has come… Another decade has began…


Jak na niedzielę – zimową – to piękną pogodę mamy.

Tak sobie myślę, że wypadałoby nieco podsumować zeszłe dziesięciolecie, które moim zdaniem minęło zajebiście szybko. Pewnie nie tylko mi. Będziemy szli do tyłu.

Ostatnie dwa lata były chyba jednymi z lepszych jakie miałem w swoim życiu. Pomimo wyraźnie widocznej stagnacji i kiepskiemu rozwinięciu się. Shit, rocznikowo mam już 23 lata, a nadal się czuję jak osiemnastolatek. Krytykujących mnie w tym miejscu serdecznie pierdolę. Wiem, że jestem leniwy, ale jak trzeba to się potrafię spiąć i wziąć do roboty. Nie mam planów odnośnie zakładania rodziny i takich tam. Aczkolwiek powoli zaczynam czuć, że wypadałoby się w końcu nieco usamodzielnić… Tak, sam nie wierzę, że to piszę.

Idziemy dalej. Przeskakujemy czas szkoły policealnej, po której uzyskałem tytuł technika informatyki. Idziemy do technikum gastronomicznego. To były dla mnie stracone lata. Praktycznie niczego się wtedy nie nauczyłem, poza paroma “ciekawostkami” dotyczącymi żywienia. Ale sami mi powiedzcie – gdzie z moim charakterem i podejściem do życia mogłem pójść. Poznałem kilku fajnych ludzi, z którymi i tak kontaktu nie utrzymuję. Moja klasa była bandą egoistów, każdy mądrzejszy od kolejnego.

Cofamy się. Gimnazjum. Istny koszmar i prawdziwa groteska systemu edukacji. Wymieszanie idiotów z jeszcze większymi idiotami. Każdy przyjdzie i będzie chciał koniecznie zaznaczyć swoją pozycję w stadzie.

I jeszcze… To był także ostatni rok w podstawówce. Koszmar. Zawsze byłem traktowany jako przyjezdny i ten inny, bo nie potrafiłem się pod kogoś dostosować. Od małego jestem pieprzonym indywidualistą idącym pod prąd. Uśmiech z językiem

Co jeszcze? Hm. O, w tym roku wypadnie dziesiąta rocznica zamachu na WTC. A mi się wydaje, jakby to było wcale nie tak dawno…

Powracamy do ostatnich… Powiedzmy dwóch lat.

To był dziwny czas dla mnie, także uczuciowo. Oszczędzę wam szczegółów, ale zakochałem się jak głupi drugi raz. Pierwszy raz to było totalnie bezkrytyczne i wręcz nierealne podejście z mojej strony. Od tamtego czasu się zmieniłem, mam inne spojrzenie na świat, choć wielu może mi zarzucić, że wciąż się zachowuję dziecinnie. Teraz znów jestem szczęśliwy, znów spokojnie patrzę w przyszłość.

Pozostało mi jeszcze pół roku stażu. Nie wiem, co potem. Przydałoby się znaleźć jakąś robotę.

Cele, które chcę osiągnąć w obecnej dekadzie:

  • wydorośleć, zmądrzeć
  • znaleźć dobrą pracę
  • znaleźć dobre mieszkanie
  • wymienić dowód osobisty
  • nie zepsuć przez własny egoizm rzeczy/spraw, na których mi zależy
  • wciąż pisać na blogu
  • dalej słuchać ulubionej muzyki, choć z czasem gusta się ponoć zmieniają…
  • dalej grać na kompie, zamiast chlać browar pod sklepem
  • być może nieco stracić na wadze
  • nadal mieć własne zdanie
  • nauczyć się szanować innych
  • obejrzeć kupę dobrych filmów
  • odkryć masę nowych, dobrych zespołów
  • dobrze się wysypiać

I to chyba tyle, mili państwo… Obyście i Wy mieli równie udane życie. Puszczam oczko

15 comments on “Another year has come… Another decade has began…

  1. namaskar pisze:

    Postanowienia masz hym obszerne. Jeden psycholog,nie przytoczę Ci jego nazwiska,stwierdził,że bardziej motywujące i bardziej zadowalające na koniec roku postanowienia,to te których jest mało- od 3do 4. Gdyż nawet jeśli nie uda nam się połowy zrealizować to nie będzie to oznaczało dla nas wielkiej i przytłaczającej cyfry,którą uzyskamy po „rachunku sumienia”. 😉
    Ale wysypianie się było by i moim postanowieniem gdybym takowe czyniła…😉

  2. vashpl pisze:

    To i tak się rozłoży na dziesięć lat.

  3. namaskar pisze:

    Ale te są w większości z cyklu:”poważne”😉

  4. vashpl pisze:

    A bo czemu się nie wziąć do życia na poważnie?😛

  5. namaskar pisze:

    Hym,w sumie w Twoim wykonaniu to mogłoby być interesujące😉
    Ale życie na poważnie wcale nie jest fajne…

  6. vashpl pisze:

    Tak, wiem – słomiany zapał i tak dalej. Ale cholera… Kto wie, co będzie.

  7. namaskar pisze:

    Hehehe tego nie miałam na myśli😉 Aczkolwiek skoro już o tym wspomniałeś,to nie będę zaprzeczała… ^^

  8. vashpl pisze:

    Takie życie. Trzeba mieć świadomość swoich słabości.

  9. namaskar pisze:

    Mi tego nie musisz uświadamiać.
    Ale to nasze subiektywne zdanie. Obecnie promowane jest postrzeganie swoich zalet i nie zważanie na wady.

  10. vashpl pisze:

    Nie jestem naćpanym Amerykaninem, żeby pokazywać jaki to zajebisty i szczęśliwy jestem.

  11. namaskar pisze:

    Powiedz mi coś czego nie wiem… ^^
    Uzewnętrznianie swojego szczęścia nie jest złe.😉

  12. vashpl pisze:

    Może nie jest złe, ale w Polsce niewskazane. Z miejsca zostanie się oskarżonym o bycie narkomanem/gejem/pedofilem/politykiem.

  13. namaskar pisze:

    Zapomniałeś o wariacie😉

  14. vashpl pisze:

    To byłoby zbyt oczywiste.😛

  15. namaskar pisze:

    Ale jakże piękne… i często jestem tym mianem określana ;D

Możliwość komentowania jest wyłączona.