Wiesiek 2


Numer Edycji Kolekcjonerskiej: 9779.

Po jakichś, bo ja wiem… 20-25 godzinach grania udało mi się skończyć pierwszą rozgrywkę w Wiedźmina 2.

Cóż mogę powiedzieć. Gra zachwyciła mnie bardziej niż część poprzednia, jednak mimo wszystko pełno było w niej błędów. Zanim jeszcze przyszło do mnie potwierdzenie o wysłaniu paczki, zdążyłem zakończyć pierwszą część Wieśka, aby mieć ładny, czysty save do części drugiej. Po wybraniu opcji rozpoczęcia rozgrywki i wczytania zapisanego stanu końcowego rozgrywki z W1, przyszła kolej na tutorial.

Aha, dodam jeszcze, że granie zacząłem od średniego poziomu trudności. Ot tak na początek. Grałem na padzie.

SPOILER ALERT! (“recenzja” może zawierać opisy wydarzeń mających miejsce w grze)

Zatem – tutorial. Tutorial to nic innego jak prolog przed trzema aktami. Zaczyna się piękną sceną – grą wstępną między Geraltem a Triss. Niestety nie dane nam jest obserwować ciągu dalszego, trzeba ruszyć rzyć, bo jesteśmy wzywani przez króla Foltesta. Już na starcie po wyjściu z namiotu (który nie jest zlepkiem sztywnych tkanin – porusza się na wietrze) zszokowała mnie dbałość o detale. Drzewa, niebo, katapulty w pobliżu rzucające cienie na obóz, w którym się znajdujemy… Graficznie Wiedźmin 2 po prostu mnie oczarował, dawno nie widziałem tak ładnie wyglądającej gry. Boskie promienie, cienie, oświetlenie, klimat… Po prostu chce się chodzić po lokacjach i patrzeć na te małe dzieła sztuki… Nawet wręcz filmowa głębia ostrości i rozmycie ekranu, to wszystko tutaj można znaleźć.

Denerwuje trochę “techniczna” budowa lokacji. Grałem w wiele gier i się trochę już nauczyłem, jakich sztuczek używają programiści, aby odciążyć silnik gry/sprzęt. Drzwi choćby – to chyba jeden z bardziej irytujących aspektów tej gry. Nie da się zazwyczaj przejść przez już otwarte, tylko trzeba czekać na swoją kolej. Tekstury i modele doczytują się w locie, a jak nie zdążą, to cóż… Dostajesz po łbie ekranem ładowania.

Grę instalujemy z dwóch płyt, żadna nie jest wymagana do uruchomienia jej. Super, oszczędzamy plastik. DLC i aktualizacje ściąga się z poziomu launchera.

Jeśli o fabułę chodzi… To przyznam, że za bardzo nie mogłem połapać się o co chodzi. Tyle nowych nazw, imion… Trochę się w tym gubiłem, ale myślę że przy kolejnych rozgrywkach dojdzie wszystko do ładu i składu. A i Jaskier… Stał się hm… Mocniejszy i bardziej macho-męski niż poprzednio. Nie wiem, takie wrażenie odniosłem.

Widać, że chłopaki z CD Projekt RED grali w różne gry RPG. Bardzo często do głowy przychodziło mi Fable, zwłaszcza druga część. Przez niektóre efekty graficzne, specyficzną stylizację i wyciąganie mieczy w miejscach publicznych. A tak, można za to dostać po łbie. Uśmiech z językiem

Uwielbiam Mass Effecty, ale wraz z nowym Wiedźminem poprzeczka, jeśli chodzi o gry rpg, została naprawdę mocno podniesiona i zawieszona na niezwykle wysokim poziomie.

I to chyba na razie tyle. Więcej MOŻE napiszę, po kolejnym przejściu gry. Puszczam oczko