Przenigdy


2018. Trzydzieści lat od roku moich narodzin. Zawsze sobie wmawiałem, że nigdy, przenigdy nie wezmę ślubu przed trzydziestką. Przenigdy nie będę miał dziecka przed trzydziestką. Przenigdy.

Mając dwadzieścia parę lat nie widziałem, co ze sobą zrobić. Życie płynie z dnia na dzień. Nie chwytałem tych dni. Szukałem czegoś, co usprawiedliwiało moje bycie tutaj. Tutaj, na tej skale kręcącej się wokół siebie, wokół Słońca. Próbowałem znaleźć sobie jakieś hobby. Zainteresować się czymś. Stworzyć coś, wyrazić siebie, pokazać Światu, co myślę. A wokół nas jest wielu, którzy myślą podobnie do nas.

Wielu.

Napisałem kiedyś do takiej jednej dziewczyny. Później podaliśmy sobie wspólnie dłonie, na powitanie. Była ubrana na czarno. Ja też. Aczkolwiek jej poczucie stylu było znacznie bardziej wyważone od mojego. No bo co ja – jakieś czarne spodnie, koszulka. A w maju bywa gorąco. I było gorąco. Od samego początku przypadła mi do gustu. Podobne poczucie humoru, początkowa rezerwa, zdrowy rozsądek. Wspólne czerstwe dowcipy. Dzięki niej śmieję się codziennie, a ona dzięki mnie.

Jest moją żoną od wielu miesięcy. Jest najwspanialszą osobą, jaką znam. Opiekuje się mną jak małym dzieckiem. Lubię to, szanujemy siebie nawzajem. „Co on ma też mieć dobrze w życiu, niech się żeni” – śmieją się. Mają rację, ale często nie pokazują, jak jest naprawdę. Nie spodziewałem się tego. Chyba trafiłem na dobrą ścieżkę, kroczyłem po wielu dziwnie zakręconych, zasypanych, zastawionych znakiem „przejścia nie ma”.

Parę tygodni temu dowiedziałem się, że będę tatą. Wspólne starania zaowocowały, skutecznie. Pierwsza poważna próba i od razu strzał w dziesiątkę. Nie czułem się nigdy szczęśliwszy w życiu. Mała to rzecz. Dosłownie i w przenośni. Widząc podczas badania USG, jak rusza rękoma, nogami, obraca głową, wiedząc że to moje dzieło… Nasze dzieło. Wciąż nie mogę uwierzyć jak bardzo pojemny jest puchar z napisem „szczęście”.

Nie będzie lekko. „Poczekaj poczekaj, nie będziesz mógł spać po nocach, to się przekonasz jak to jest.” Zdaję sobie sprawę. Cały czas. Psychicznie się nastawiam, że to będzie duża i ciężka praca. Wielu moich przodków dzielnie dało radę. Inni ludzie dają radę. Sąsiedzi z góry dają radę (choć ich paromiesięczna córka potrafi nieźle się drzeć o trzeciej w nocy, przyznaję). Dlaczego ja, dlaczego my mielibyśmy nie dać rady?

Zawsze sobie wmawiałem, że nigdy, przenigdy nie wezmę ślubu przed trzydziestką. Przenigdy nie będę miał dziecka przed trzydziestką. Przenigdy.

Jestem szczęśliwy, nie ma znaczenia to, o czym myślałem wiele lat temu. A w życiu chyba chodzi o to, aby nie cierpieć, a być szczęśliwym.

PS. Udało mi się schudnąć 20 kilogramów. Przenigdy nie czułem się sprawniejszy. 😉

 

Reklamy

One comment on “Przenigdy

  1. Domi pisze:

    Ogromne gratulacje 😃 piękna zmiana podejścia 😃

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s