Cytat na Niedzielę

No i witamy ten cotygodniowy cykl z powrotem na łamach mojego bloga. Puszczam oczko

Pornografia jest dorosłą wersją bajek dla dzieci. Jest w niej jakaś podnosząca na duchu powtarzalność. Żaden pornograficzny film nie kończy się źle.

Chuck Palahniuk

Reklamy

Książki + komar…

Wczoraj przyszły do mnie zamówione książki(niektórzy się pytają – po co ci? ja mówię – do czytania). Trzy grube tomiska do przeczytania w jedną noc. 😉

Zestaw jest następujący:

  • Stephen King – „Lśnienie”
  • Stephen King – „Desperacja”
  • Chuck Palahniuk – „Rozbitek”

Od razu przeczytałem „Rozbitka”. Głównie dlatego, że to najcieńsza książka w zestawie. 🙂 Ale także dlatego, że postanowiłem dzieła mistrza zostawić na sam koniec. W końcu „Lśnienie” to klasyka, którą trzeba mieć i znać. Wziąłem się za „Rozbitka” także dlatego, że Chuck Palahniuk jest autorem książki „Fight Club”, a jak wiadomo uwielbiam ekranizację tej książki w reżyserii Davida Finchera(to dlaczego nie kupiłem książki FC? – tak, o). 🙂

A „Rozbitek” jest świetny. Już na samym początku wiadomo, że główny bohater powieści zginie. Tak, to nie spojler – nawet strony odliczają do zera, rozdziały również. Naprawdę polecam. Moja ocena to 8/10.

A reszta książek? Hm… Myślę, że zacznę dzisiaj czytać „Lśnienie”. Wszakże widziałem film z genialną rola Jacka Nicholsona. Dlatego wolę poznać całą tą historie od nowa, bardziej szczegółowo. A „Desperacja” na koniec.

PS. Nie mogłem dzisiaj zasnąć. Jestem uberultymatywnie wkurwiony na pewnego komara, który mi napierdalał skrzydełkami(znaczy się – bzyczał) nad uchem całą noc. A chciałem spać odkryty(kołdra, to wiadomo), bo gorąco w chuj, to ten mały skurwiel zaczął mnie ciąć gdzie popadnie. Wstawałem ze trzy razy w nocy z zamiarem zamordowania tego skurwysyna za pomoca kapcia, a następnie położyć sie i wreszcie zasnąć. Niestety problem polegał na tym, że jak zapalałem światło, aby tego fiutka(komara, znaczy się!) dojrzeć, to nic nie widziałem, bo światło raziło mnie w oczy. I tak frustracja się kumulowała. W końcu przykryty po uszy(i zlany potem od ciepła) jakoś zasnąłem około piątej rano(książkę czytałem do równo 23.59). Wstałem po dziewiątej. Wypiłem dwie szklanki soku pomarańczowego Caprio i zjadłem dwie czekoladki(bo tylko tyle zostało z bombonierki) Milka, które były w kształcie serca i miały smak orzechów laskowych. Swędzi mnie kostka od palca wskazującego prawej ręki, miejsce-tuż-przy-paznokciu na palcu środkowym lewej ręki, miejsce tuż pod lewą łopatką i prawy posladek. 4:0 dla komara. Jak nic wezmę jakieś prześcieradło i kilka desek i zrobią sobie klatkę, która w czasie mojego snu nie dopuści do mnie żadnego robaczanego ścierwa…