Pack your bags, kids

Galaktyki. W niesamowicie wielkich przestrzeniach kosmosu galaktyk jest zatrzęsienie. Wiele z nich oddalonych jest od nas całe lata świetlne. Nasi astronomowie są w stanie je dostrzec za pomocą potężnych teleskopów, tyle że światło które oni widzą może pochodzić sprzed milionów lat. Wszak światło ma ograniczoną prędkość i nie dociera do nas “natychmiast”. Zatem to co widzimy, może być miejscem, gdzie wiele cywilizacji właśnie wchodzi na swój szczyt. Albo wchodziło, nie wiemy co się tam dzieje w >tej< chwili. Ktoś w jakiejś galaktyce oddalonej od nas niezmierzone ilości kilometrów z pewnością zauważył naszą galaktykę – Drogę Mleczną. Być może nawet początki formowania się zaawansowanego życia na Ziemi.

To wszystko jest takie… wielkie. Wspaniałe. Smutne. Smutne, bo nie żyjemy w czasach, gdzie podróżowanie z Ziemi na Marsa i z powrotem nie jest czymś powszechnym jak wyjście z domu po chleb do sklepu.

Nie dziwi zatem, że ludzie wymyślają sobie bogów. Muszą sobie jakoś usprawiedliwić swoje podłe życie, licząc na jakieś łaski po śmierci i tak dalej. Trzeba też jakoś wyjaśnić “skąd to wszystko się wzięło”. No bo żeby tak z niczego? Toż to bez sensu.

Rura montowana w kiblu w jakimś domu będzie bezużyteczna za 100 lat.

Nie jestem akurat naukowcem, żeby się wypowiadać na takie tematy. Po prostu czasami fajnie jest spojrzeć w nocne niebo i pomyśleć, że ludzkość dopiero raczkuje jeśli chodzi o rozwój cywilizacyjny…

Reklamy

Global domination and population

Dlaczego krzyczymy na bogatych i wielkich tego Świata?

Dlaczego krzyczymy na nich, że są zepsuci, że chcą tylko większego majątku i mieć tylko wszystko dla siebie?

Pomijam zwykłą chciwość, każdy z natury jest chciwy. Dodatkowo od małego jesteśmy programowani, żeby chcieć więcej i więcej wszystkiego, co niekoniecznie musi być dla nas użyteczne. Bo taka moda. Inaczej zostaniemy wykluczeni ze społeczeństwa, bo mamy chujowy telefon, bez aparatu z ośmioma megapikselami. Co najmniej.

Ale czy faktycznie ci ludzie, którzy są u władzy tego Świata mają wyłącznie złe intencje mające na celu zniewolenie ludzi?

My możemy tak to odbierać, bo my jesteśmy tą niższą warstwą społeczeństwa. Bo nie mamy takiego majątku i/lub władzy, aby spróbować zmienić cokolwiek. “Demokratyczne” wybory pomijam, bo często są odpowiednio zaprogramowaną przez media manipulacją społeczeństwa.

Przypuśćmy, że jesteś kimś bogatym i mającym władzę. Widzisz, że liczebność ludzi na Świecie wzrasta w zastraszającym tempie, zużywając jednocześnie olbrzymie ilości surowców naturalnych. Brakuje żyznej ziemi, aby można było efektywnie wyprodukować żywność dla stale zwiększającej się populacji. Powierzchni uprawnej nie da się zwiększać w nieskończoność. Chemia nam pomaga wytworzyć coraz więcej pokarmu w coraz szybszym tempie, ale jakim kosztem – wiele chorób jest wywołanych przez groźne chemikalia stosowane do zwiększenia plonów, bo organizm ludzki spotyka się z czymś takim po raz pierwszy. Będąc tym kimś bogatym, podejmujemy wraz z innymi nam podobnymi osobami, że trzeba coś z tym zrobić w końcu, bo ludzkość trawi Ziemię jak jakiś rak. Trzeba nad ludźmi kontroli, bo inaczej sami siebie zaczną wyrzynać jak niewinne owce. Choćby z tak idiotycznych powodów jak religia. Trzeba ograniczyć ich zdolność rozmnażania się, aby przyrost naturalny utrzymać w sensownych granicach. Wystarczy dodać do wody albo pożywienia związków chemicznych, które spowodują zmniejszenie produkcji plemników u mężczyzn. Równowaga w przyrodzie musi zostać zachowana, a z ludźmi jest to niezwykle trudne do osiągnięcia.

Ludzie są egoistyczni. Myślą tylko o sobie. “Co z moimi prawami?!” Czasami postępując nierozważnie powodujemy, że ktoś, kto jest od nas silniejszy, w końcu zacznie zaciskać na nas coraz ciaśniejszą pętlę. Czy naprawdę aż tak bardzo różnimy się od zwierząt?